niedziela, 14 lipca 2013

Marcus wszedł do szkoły. Miał plan, by dzisiaj porozmawiać z Martą. Zauważył ją. Właśnie stała przy szafce i wyciągała podręczniki. Była taka piękna. Podszedł do niej i się przywitał.
-Dzień dobry, Marto.
-Cześć, Marcus. Co tam?
-A dobrze. A Tam? - skłamał, że jest dobrze.  Nie miał zamiaru robić z siebie ofiary losu.
-Też dobrze, chociaż głowa mnie strasznie boli.
-Chcesz APAP?
-O, tak, proszę.
-Nie ma za co. - wyciągnął z plecaka tabletki i podał jej jedną.
-Dziękuję.
-Zawsze do usług. Dobra, idę na informatykę, do zobaczenia.
-No do zobaczenia.- uśmiechnęła się i odeszła w stronę sali do geografii. Ten dzień zapowiadał się cudownie. Nie pomyślała o tym, że ten cudowny chłopak mógłby do niej podejść, zagadać. A jednak. W tej chwili była chyba najszczęśliwszą dziewczyną na świecie. Kochała go. teraz była tego pewna... Nie wiedziała, czy on odwzajemnia jej uczucia, ale i tak go kochała. Najbardziej na świecie. Tyle razy się cięła i dopiero teraz zdała sobie sprawę z tego, że to przecież bez sensu, bo w życiu każdego znajdzie się osoba, która naprawi jego życie. Marcus był tą osobą. Bardzo cieszyła się, że ktoś taki istnieje... Jest cudowny i tyle.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz